Pierre et Gilles: męskie ciało to dzieło sztuki

Obaj urodzili się na francuskiej prowincji (pierwszy w La Roche-sur-Yon a drugi w Le Havre) i w tym samym roku 1973 pojawili się w Paryżu. Poznali się trzy lata później na gejowskiej party, spojrzeli sobie w oczy i… zakochali się w sobie do szaleństwa. Ich mieszkanie w zaadaptowanym budynku przemysłowym na przedmieściu stolicy Francji jest orgią kształtów i kolorów. Zobaczyć je można w książce „Paris Interiors” („Paryskie wnętrza”). Widzimy tam ściany i podłogi pokryte kolorowymi mozaikami z glazury, otwory drzwiowe niczym w pałacu indyjskiego maharadży, półki i półeczki, a na nich tysiące przedmiotów potrzebnych i niepotrzebnych, plastikowe lalki, pocztówki, religijne talizmany, kwiaty z plastyku i jedwabiu, girlandy, obrazy i obrazeczki, fotografie znanych postaci sceny i ekranu, choinkowe lampki, instrumenty muzyczne. Wszystko to zaś w tak wielkim nagromadzeniu, że od samego patrzenia boli głowa… Po całym domu, niczym w wielkiej klatce fruwają ptaki.

laptopy poleasingowe Warszawa

Od najdawniejszych czasów przedstawienia nagiego ciała ludzkiego były jednym z głównych tematów w sztukach plastycznych i slużyły wyrażeniu treści symbolicznych, alegorycznych, lub stawały się celem same w sobie.
komputery Warszawa
„Wenus z Willendorfu” jest prechistorycznym przykładem kobiecego aktu o syntezie kształtów bliskiej poszukiwaniom XX i XXI wieku. Jednak nie należy zapominać, że w czasach starożytnych piękno ciała męskiego, było cenione wyżej niż kobiecego. Działo się tak za sprawą uwarunkowań społecznych i politycznych. Posągi Polikleta „Doryforos”-„niosący włócznię”-450-440 p.n.e i „Diadumenos”- „wiążący przepaskę zwycięstwa na głowie” -430-420 p.n.e) oraz Apolliny Fidiasza świadczą o tym, za co Grecy cenili mężczyzn. „Apollo Belwederski”, który został opisany przez Johanna Joachima Wincklemanna, niemieckiego badacza sztuki starożytnej tymi slowami: „Wstąp o czytelniku całym swym duchem w królestwo ucieleśnionego piękna” to posąg, który wpływał na wyobrażenia aktu męskiego w dziełach Rafaela i Dürera, a teraz także Pierre′a Commoy i Gillesa Blancharda.

Fotograf Pierre Commoy urodzony w Roche-sur-Yon, studiował fotografię w Genewie. Z kolei malarz Gilles Blanchard urodzony w Le Havre, studiował na Akademii Sztuk Piennych Le Havre.  Mimo że mówią, że nie rywalizują ze sobą i nie chcą niczego nikomu udowadniać, reprezentują bardzo specyficzną grupę francuskich mężczyzn. Gejów, kreatorów mody ( poznali się w 1976 roku na przyjęciu Kenzo) dusz artystycznych, śpiewaków, którzy bardzo często dobrze się ze sobą znają i to jest już pewnym elementem ich rywalizacji na arenie zwanej sztuką. Potrafią przewidzieć co zrobią poszczególni przedstawiciele ich światka i pragną ich zaskakiwać swoimi pomysłami. Pierre&Gilles tworzą przez zaskoczenie. Jest to sztuka, która inspiruje innych. Ich styl jest widoczny w filmie ( „Poison” –Trucizna). Zainspirowali także videoklip R.E.M. “Losing My Religion”. Stworzone przez nich prace to płynna granica pomiędzy pop-kulturą, kulturą gejowską i klasyczną fotografią.

Od roku 1979 tworzą okładki do płyt, najbardziej znaną jest ta z płyty Amandy Lear („Diamonds for Breakfast”). Stworzyli też okładkę do książki z 1996 roku opisującej życie francuskiej piosenkarki pochodzenia ormiańskiego Sylvie Vartan, śpiewającej między innymi “L′Amour C′est comme une Cigarette”. Okładka  została jednak ocezurowana i taka trafiła do druku. Nie zmienia to jednak faktu, że to wersja bez cenzury stała się ulubioną wersją artystki.

Pierre et Gilles mówią: „Lubimy religię, ona nas fascynuje, ale nie jesteśmy w szczególny sposób religijni. W religii lubimy to co zagadkowe, tajemnicze. Nie jesteśmy ekspertami w tych sprawach. Nie studiowaliśmy ani historii ani religii. Tworzymy to co czujemy, nie czytamy grubych książek. Nie myślimy o polityce, kulturze, nas to nie interesuje. Nas interesują nasze obrazy, wszystkie one coś dla nas symbolizują: przyjaciela, wspomnienie, miłość. Właściwie interesują nas tylko nasze obrazy.

Czasem przychodzi pomysł, gdy widzimy jakiś model, czasem mamy pomysł i dopiero wtedy szukamy modela. Wtedy rozpoczynamy budowę scenografii. Jeden z nas (Pierre) robi zdjęcie a potem drugi (Gilles) maluje, zamalowuje ujęcie. Zdjęcie jest zawsze całością, nie stosujemy żadnego montażu. Plan pierwszy, motyw oraz tło robimy razem. Nad jednym obrazem pracujemy około siedmiu do dziesięciu dni.

Pozowali im między innymi: Nina Hagen, Catherine Deneuve, a także Jeff Stryker. Artyści projektują ponadto spoty reklamowe i okładki płyt. Wśród ich zleceniodawców znaleźli się tacy kreatorzy mody jak Jean Paul Gaultier i Paloma Picasso, gwiazdy muzyki pop Almond i Boy George. Wystawy autorskie od 1983; Diaghilev Centre of Modern Art, St.Petersburg oraz Raab Gallery, Londyn.

W trzydziestolecie twórczości – paryska galeria Jeu de Paume otworzyła ich dużą wystawę monograficzną. Wystawa cieszyła się wyjątkowym powodzeniem, ściągając publiczność dosyć nietypową jak na państwową galerię sztuki – ekspozycja, ze względu na specyficzną tematykę, oglądana była masowo przez pary homoseksualne… choć nie brakowało też młodych rodzin.

Pierwszym poważnym sukcesem Pierre’a i Gillesa było otrzymanie Grand Prix Fotografii miasta Paryża, co pozwoliło im na zorganizowanie wystawy w paryskim Europejskim Domu Fotografii (Maison Européenne de la Photographie) w 1996 roku. Rok później pieczę nad artystami przejął paryski marszand Jérôme de Noirmont, który wspólnie z żoną Emmanuelle organizował im liczne atrakcyjne wystawy, zarówno we własnej galerii, jak i w prestiżowych muzeach światowych. Ostatnią z nich była niedawno zakończona ekspozycja w paryskim Musée d’Orsay w cyklu Correspondances.

Wystawa Pierre’a i Gillesa z 2007 roku prezentuje ponad 120 dzieł z lat 1976-2007. Wiele z nich powstało w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Po raz pierwszy zgromadzono wszystkie autoportrety artystów. Nie brakuje też portretów słynnych gwiazd sceny czy kina, jak na przykład Catherine Deneuve, Niny Hagen i Mireille Mathieu.

Pierre&Gilles swoją postawą i  sztuką prezentują drugą stronę francuskiej męskości. Pokazują tę bardziej kobiecą, delikatniejszą część kultury, ale z drugiej strony ich prace w wielu kręgach wzbudzają odrazę i nie są uważane za subtelne, ani męskie ani kobiece, po prostu francuskie.

Źródła:

Ardenne Paul, Pierre & Gilles: Double Je, 1976-2007, Taschen 2007
Cameron Dan, Marcadé Bernard, Pierre & Gilles, Taschen 1997
Icons. Pierre et Gilles, Sailors & Sea, praca zbiorowa, Taschen 2005
“L′Express”, 16.08.2007,s 56

Joanna Kuc

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl, a ten tekst jest własnością serwisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *