Wystawa Jacka Malczewskiego w Muzeum Narodowym recenzja

Z okazji przypadającej w 2009 roku 80 rocznicy śmierci Jacka Malczewskiego Muzeum Narodowe przewietrzyło magazyny, by po raz kolejny zwrócić naszą uwagę na tego niezwykłego artystę. Znajdziemy tam stałe motywy, które w złożonym oeuvre Malczewskiego oscylują wokół powstania styczniowego, religijności i autobiografii.  Malczewski to artysta niezwykle płodny. Namalował 2 tysiące obrazów, nigdy nie rozstawał się ze szkicownikiem. Organizatorki wystawy – Elżbieta Charazińska i Aleksandra Janiszewska wybrały ok. 130 płócien i szkiców olejnych, a także 200 rysunków i akwarel, zarówno tych powszechnie znanych jak i niezwykle rzadko pokazywanych. Większość prac pochodzi ze zbiorów muzeum, pozostałe z kolekcji prywatnych.

 

Inspiracją dla organizatorów wystawy był obraz Malczewskiego z roku 1912 zatytułowany „Moje życie”.  Artysta urodzony w 1854 roku w Radomiu w latach gimnazjalnych był uczniem przyszłego pisarza i publicysty Adolfa Dygasińskiego. Regularne studia w krakowskiej szkole Sztuk Pięknych podjął – za radą Jana Matejki – w 1873 roku. W latach 1876-1877 artystyczny warsztat doskonalił w paryskiej École des Beaux-Arts. Mimo częstych wyjazdów za granicę (Paryż, Monachium, Wiedeń, Włochy, Grecja, Turcja)  pozostał malarzem na wskroś polskim, czerpiącym inspiracje z historii, mitologii, Biblii, literatury i folkloru. Jego sztuka, niezwykle mocno naznaczona pierwiastkiem indywidualizmu, cieszyła się dużym powodzeniem nie tylko w kraju, ale też za granicą – odznaczany medalami na międzynarodowych wystawach w Monachium, Paryżu i Wiedniu. Ostatnie płótna zradzają problemy ze wzrokiem, który artysta ostatecznie utracił pod koniec życia.

W liście do żony z 1892 roku pisał: „A we łbie moim tak jak zawsze przesuwają się obrazy i obrazki, światła i cienie, i postacie. Wrażenia odczute niegdyś uplastyczniają się. Obrazy niegdyś widziane wracają – i albo się przenoszą na płótno, albo giną zacierane nowymi – i tak już będzie przez całe życie.” Komputery Warszawa

Inspiracji do pierwszej serii obrazów o wymowie patriotyczno-martyrologicznej szukał w poemacie Słowackiego „Anhelli”.  To wtedy pojawia się motyw Ellenai, z najsłynniejszym bodaj płótnem „Śmierć Ellenai”. Obsesyjny lęk przed śmiercią znalazł odzwierciedlenie w cyklu poświęconym mitologicznemu Thanatosowi. Zmysłowość i cielesność modelek (głównie wieloletniej muzy Marii Balowej) każą łączyć Eros z Thanatosem, co staje się również typowym chwytem Malczewskiego. Jego zmysłowe chimery jeszcze dziś kuszą wyrafinowanym pięknem jednocześnie strasząc bezwzględnością i wyuzdaniem.  Klimat fin-de-siecle’u najlepiej reprezentują symboliczne obrazy „Melancholia”, „Błędne koło” czy „Introdukcja”. Repertuar folklorystyczny otwierają „Rusałki”, a kończą „Zatrute studnie”. Dopełnieniem tej zróżnicowanej tematycznie spuścizny są setki autoportretów i portretów.

Kuratorki wystawy zaproponowały odwiedzającym muzeum spojrzenie na artystę przez pryzmat zmieniających się fascynacji i upodobań. Do większości tematów Malczewski powraca jednak wielokrotnie, a taki porządek zwiedzania nie pozwala śledzić ewolucji jego warsztatu, kolejnych eksperymentów z formą i treścią.  Zwiedzającym pozostaje więc niedosyt, zaprezentowane płótna są przecież tylko małym wycinkiem ogromnej spuścizny, na szczęście mamy jeszcze bogate zbiory w muzeach w Poznaniu, Krakowie, Radomiu i Płocku. laurem.pl

Wystawa w Warszawie potrwa do 7 lutego, w każdą niedzielę o 12.30 odbywa się wykład wprowadzający w tematykę wystawy (wstęp wolny). Następnie o 13.30 można uczestniczyć w spotkaniu tematycznym poświęconym wybranemu zagadnieniu twórczości Malczewskiego (obowiązuje bilet wstępu na wystawę). Organizatorzy zapraszają też na bezpłatne Wykłady Czwartkowe, które tradycyjnie rozpoczynają się o 17.30.

Muzeum jest czynne od wtorku do niedzieli, bilety normalne na wystawę kosztują 17 zł, ulgowe 10 zł. Szczegółowe informacje na stronie muzeum: mnw.art.pl

Autorka Anna Pycka

Jesteśmy częścią Stacjakultura.pl, a ten tkest jest własnością serwisu.

 

Wideo z wernisażu wystawy:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *