Wielka teoria piękna a współczesna sztuka

„Czymże jest piękno?”- na owo pytanie ludzie starali się odpowiedzieć od wieków. Najbardziej znaną, przy czym pierwszą formą postrzegania piękna była Wielka Teoria. Zrodziła się już w starożytności, obejmując sztuki plastyczne takie, jak: malarstwo, rzeźbę czy architekturę, ale także silnie wpłynęła na dziedzinę muzyki. Na czym ona polegała? Otóż, jej głównym i pryncypialnym założeniem była koncepcja, traktująca piękno jako kształtność jego wszystkich elementów. Zatem w Wielkiej Teorii Piękna owa estetyczność polegała na odpowiednim doborze proporcji oraz właściwego ułożenia względem siebie wszystkich jej części.

Mówiąc o fundamentalnym założeniu piękna nie można pominąć dwóch greckich filozofów, którzy starali się jego istotę wyjaśnić. Platon głosił, że wszystko to, co jest proporcjonalne i posiada zachowane miary- będzie zawsze piękne. Arystoteles podzielał jego opinię, twierdząc, że piękno gości jedynie w wielkości oraz ładzie. Jego głównymi rodzajami są więc: ład, proporcja i określoność. Tymczasem w średniowieczu, Tomasz z Akwinu nadał pięknu kolejną, inną cechę- blasklaptopy poleasingowe

Czym było więc piękno? Harmonią w szerokim tego słowa znaczeniu. Jak postrzega się je w czasach obecnych?

Chociaż sztuka współczesna zdaje się być komasacją wielu nurtów, zdominowała ją abstrakcja. Nie ma w niej zatem żadnych, kultywowanych wcześniej ograniczeń estetycznych. Jedynie wyobraźnia może stanowić pewną barierę dla twórcy. Piękno więc przestało być postrzegane jako harmonijność wszystkich jego elementów. Ewoluowało, nabierając jakby innego znaczenia. W dzisiejszych czasach rozmazane, chaotyczne malowidło również może być piękne. Abstrakcja, jednostkowość, zaintrygowanie, a wręcz zaszokowanie odbiorcy nie lada nieuporządkowaniem przez twórcę- to także formy dzisiejszego piękna.

Tak, jak napisałam na samym początku, piękno w XXI wieku jest pojęciem wielce subiektywnym. Każdy z nas kieruje się własnymi wyznacznikami estetyczności, które należą do tzw. własnego widzimisię. Dla jednych piękno to uporządkowane i wymiarowe zestawienie pewnych elementów, dla drugich natomiast może być nim tzw. artystyczny nieład (celowe nieuporządkowanie). Dlaczego tak się dzieje? Dzisiaj nikt nie narzuca nam kategorycznie definicji piękna i nie kultywuje go tak, jak niegdyś.[strona_podzial]Czy jest miejsce dla Wielkiej Teorii Piękna w naszej nowoczesności?

Jak najbardziej. Chciałabym tutaj oprzeć się na przykładzie najnowszego filmu Jamesa Camerona „Avatar”. Okrzyknięto go bowiem mianem sztuki wybitnej oraz pięknej. „Avatar” jednak, o czym warto napomnieć, to temat dość kontrowersyjny, albowiem można się w nim doszukać zarówno nawiązań do najstarszej koncepcji estetyczności, jak i elementów niesamowicie kontrastujących z całokształtem wizji tegoż reżysera.

Świat PandoryPandora, świat wyimaginowany oraz nieznany, zdaje się pełen sprzeczności, a jednak nie można mu odmówić pewnego uporządkowania. Wszystkie jego elementy fauny i flory, niekiedy tak nadzwyczaj kuriozalne (albowiem inne, gdyż w naszej rzeczywistości ich nie znajdziemy), są względem siebie harmonijne- dopełniają się nawzajem. W Pandorze nie ma wyjątkowo kontrastujących ze sobą przestrzeni, zapełnionych detalami, które w żaden sposób by się ze sobą nie spajały. Kraina mieszkańców Na’vi bez wątpienia jest fantazją reżyserką, acz wyjątkowo uporządkowaną. Wszystkie jej elementy tworzą spójną całość. Inna sprawa natomiast, kiedy w ten harmonijny świat wkraczają ludzie ze swoją technologiczną maszynerią. Burzą tym rzeczywistość Na’vi, niszczą piękno ich krainy.

Dyskursywna zdaje się kwestia wymiarowości. Jeżeli na siłę będziemy porównywać Na’vi do ludzi, spostrzeżemy w głównej mierze kontrast- niewymiarowość, która wyklucza starożytną definicję piękna. Niemniej, przyglądając im się względem siebie, mamy do czynienia z proporcjonalnością. Mieszkańcy Pandory są do siebie bardzo podobni, chociażby ze względu na niebieskawą barwę skóry, ubiór czy ich wymiary. A zatem- pasują do siebie, tworząc pewien porządek. W tym przypadku więc spotykamy się z foremnością zarówno samych Na’vi, jak ich dopasowania do otaczającej przyrody.

Ponadto, świat „Avatara” krzyczy do nas barwnością, magicznością i poblaskiem. Czyż blask nie jest jednym z wyznaczników piękna?

Dzieło Jamesa Camerona udowadnia, że dosłownie w każdej dziedzinie ówczesnej, szerokorozumianej sztuki da się spostrzec elementy nawiązujące stricte do Wielkiej Teorii Piękna. Niemniej, pomimo tego, że starożytne wyznaczniki piękna w dalszym ciągu oddziałują na dzisiejszą sztukę, w pewnym momencie bywają zestawiane z czymś, co kompletnie do nich nie pasuje. Owe, niekiedy celowe zagrania burzą ich estetyczność.

Autorka Alicja Paluch

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl, a sponsoruje nas wyjatkowy sklep w sieci laurem.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *