Fotografie wszech czasów: gest Kozakiewicza

30 lipca 1980 Władysław Kozakiewicz podczas igrzysk olimpijskich w Moskwie wykonał gest, który przeszedł do historii jako „gest Kozakiewicza”. Był on skierowany w stronę gwiżdzących kibiców radzieckich, którzy nie mogli pogodzić się z tym, że Polak wygrał zawody w skoku o tyczce. Wkrótce sportowca okrzyknięto bohaterem narodowym, a fotografia ze stadionu w moskiewskich Łużnikach zagościła na łamach wielu gazet, w tym podziemnego tygodnika „Solidarność”. Szybko stała się symbolem oporu wobec ZSRR.

Igrzyska Olimpijskie w 1980 roku odbywały się w cieniu sowieckiej agresji na Afganistan – idea zawodów sportowych została niemal całkowicie przysłonięta przez kwestie polityczne. W wyniku bojkotu w olimpiadzie wzięło w nich udział tylko 81 państw, choć liczba narodowych komitetów wynosiła wówczas 145. Już sam wybór ZSRR na gospodarza był uważany za decyzję kontrowersyjną, Moskwa postanowiła jednak jak najlepiej przygotować się do swojej roli. Z ulic usunięto żebraków i panie wykonujące najstarszy zawód świata, zadbano też o to, by młodzież nie miała kontaktu ze „zgniłą kulturą zachodu”. Znacznie poprawiło się także zaopatrzenie w sklepach: wszystko po to, by przedstawić „państwo dobrobytu” z jak najlepszej strony. Wynajem laptopów

Uroczystość otwarcia na stadionie im. Lenina na Łużnikach oglądało ponad sto tysięcy ludzi. Polskim kibicom najwięcej radości sprawiły zawody w skoku o tyczce, kiedy to Władysław Kozakiewicz zdobył nie tylko olimpijskie złoto, ale też ustanowił nowy rekord świata. Warto dodać, że większość miejsc na trybunach podczas olimpiady zapełnili działacze partyjni i przebrani żołnierze – ich zadaniem było dopingowanie wyłącznie radzieckich sportowców. W przypadku skoku o tyczce wielkim faworytem gospodarzy był Konstantin Wołkow. Przy każdym występie Polaka ze strony trybun słychać było buczenie i gwizdy. O podziale medali miała przesądzić wysokość 5 metrów i 74 centymetrów. Przy drugiej próbie Kozakiewicz pokonał tę wysokość, dzięki czemu wywalczył olimpijskie złoto. Swoją radość okazał w dość nietypowy sposób – krzyżując ramiona w stronę wrogiej publiczności. Ostatecznie Wołkow musiał zadowolić się drugim miejscem, zresztą ex aequo z kolejnym Polakiem: Tadeuszem Ślusarskim.

„Gest Kozakiewicza” urósł do miana epokowego wydarzenia: francuska gazeta L′Equipe stwierdziła, że było to jedno z najciekawszych wydarzeń w całej historii igrzysk. Jednak sam tyczkarz nie spodziewał się takiego zamieszania wokół swojej osoby. Jak tłumaczył po latach, jego gest w założeniu nie miał nic wspólnego z polityką. Byłem tak wkurzony na kibiców, którzy gwizdali, że skoczyłbym może i sześć metrów– wspominał. Co ciekawe, polskie władze tłumaczyły gest skurczem mięśnia tyczkarza, który miał być spowodowany sporym wysiłkiem.

Autorka Ola Kwiatkowska

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl, a sponsoruje nas AMSO Rent Wynajem komputerów

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *