Fotografie wszech czasów: ostatnia sesja Marilyn Monroe

Jakaś ty piękna – tak brzmiały pierwsze słowa Sterna skierowane do Marilyn. Odpowiedziała: Naprawdę? Jak ładnie powiedziane. Był lipiec, sesja miała miejsce w hotelu Bel Air w Los Angeles w apartamencie numer 261. Bern Stern miał trzydzieści sześć lat i był wówczas jednym z najlepiej opłacanych fotografów w Nowym Jorku – sławę przyniosło mu zdjęcie wykonane dla firmy Smirnoff. Dzięki udanej kampanii reklamowej Stern stał się jednym z najbardziej poszukiwanych fotografów w branży. Ponadto podpisał niezwykle lukratywny kontrakt z amerykańską edycją „Vogue′a”. To właśnie tam miał ukazać się ośmiostronicowy materiał o Marilyn, który później stał się epitafium dla świeżo zmarłej gwiazdy kina.

W apartamencie 261 w lodówce chłodził się Dom Pérignon i słychać było muzykę z przenośnego sprzętu grającego – Stern chciał stworzyć przestrzeń nie tylko za pomocą światła, ale i dźwięku. Nie wybrał Sinatry, jak uczyniłby Richard Avedon, inny słynny fotograf mody, lecz postawił na Everly Brothers. Pokój zamieniono w tymczasowe studio fotograficzne. Dochodziła siódma i fotograf zaczął się niepokoić: doskonale wiedział, że Marilyn zazwyczaj się spóźnia, jednak czekał już na nią od ponad pięciu godzin. Wspominał potem: Na przyjście Marilyn przygotowywałem się jak kochanek, a przecież byłem tu, żeby fotografować. Nie miałem brać jej w ramiona, ale wydobyć z niej tony, plany i kształty i w końcu stworzyć obraz gotowy do druku.

Gdy Marilyn w końcu przybyła, Stern zszedł po nią do holu. Ku jego zaskoczeniu przyszła sama, bez żadnej ochrony czy agenta prasowego. Fotograf opowiadał później o tym spotkaniu tak: Schudła i to ją zmieniło. Wyglądała lepiej niż zbyt dorodna dziewczyna, którą widziałem w filmach. W jasnozielonych spodniach i kaszmirowym swetrze wyglądała szczupło i schludnie, a zaokrąglenia znajdowały się w odpowiednich miejscach. Na głowie miała szal i była bez makijażu. Żadnego. Wyglądała wspaniale. Z niepokojem oczekiwałem wypracowanej imitacji. Ale nie, ona była prawdziwa. Ostrożnie zapytał, ile Marilyn ma czasu. Tyle, ile będziemy potrzebować – odpowiedziała. Wkrótce okazało się, że potrzebowali ponad jedenastu godzin. Wynajem laptopów

Fotograf bardzo dobrze wspominał pracę z aktorką: Nie musiałem jej mówić, co ma robić. Prawie w ogóle nie rozmawialiśmy. Po prostu pracowaliśmy. Fotografowałem wiele kobiet, ale Marylin była najlepsza. Przemieniłem ją w ideę, dostrzegłem ją, zamykałem w zdjęciu, a moje lampy błyskowe migały – PSTRYK! – w milionowym ułamku sekund.

„Vogue” wyaził aprobatę dla tej sesji zdjęciowej. Ówczesny dyrektor artystyczny magazynu, Alexander Libermann, określił fotografie jako „bajeczne”. Na zdjęcia Sterna przeznaczono osiem stron i… chciano jeszcze więcej zdjęć. Stern zrozumiał, o co chodzi: „Vogue” potrzebował stron poświęconych modzie. W hotelu Bel Air odbyły się zatem jeszcze dwie sesje. W apartamencie po raz kolejny rozległy się dźwięki Everly Brothers, po raz kolejny nie zabrakło szampana. Babs Simpson, redaktor „Vogue′a”, przyniosła mnóstwo modnych ubrań i futer.

 

Na początku sierpnia 1962 roku tekst i fotografie były już gotowe, materiał miał iść do druku 6 sierpnia. Stern posłał Marilyn wykonane przez siebie zdjęcia, a ona przekreśliła większość z nich: wglądówki poprzekreślała flamastrem. To jeszcze było w porządku. Natomiast oktachromy podrapała szpilką do włosów, bezpośrednio na kliszy. Zostały okaleczone, bezpowrotnie zniszczone. Dopiero później fotograf zdał sobie sprawę, że Marilyn „wydrapała samą siebie”.

W sobotę 4 sierpnia Bert Stern został zaproszony przez przyjaciół na wczesny lunch. To właśnie wtedy dowiedział się, że Marilyn popełniła samobójstwo: Nie wiedziałem, co czułem. Po prostu byłem sparaliżowany, zszokowany, smutny i odrętwiały. „Vogue” wstrzymał druk numeru, zdecydowano się na stworzenie nowego nagłówka i tekstu. Na końcu materiału zamieszczono ostatni portret Marilyn Monroe.

Autorka Ola Kwiatkowka

Sponsor witryny i AMSO Rent Wynajem komputerów

Jesteśmy częścią StacjaKultura.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *